|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
No i mamy drugą część odświeżania czeskiej chwały. Całkiem niedawno pisałem o reedycji Lies, teraz przyszedł czas na Orthodox. Obie płyty zostały ponownie wydane przez Mad Lion Records. Od razu powiem, że wydane jak pizda anioła, jak to powiedziałby pewien znajomy brygadzista. Idealnie opakowana w bardzo klimatyczny i bogaty layout płytka dostarczy wam piętnaście deathmetalowych ciosów, pochodzących zarówno z oryginalnego Orthodox, jak i EPencji Mortal Memories, a i dodatkowy prezent też się trafi. Razem to prawie godzina łojenia od czeskich mistrzów śmierci.
Orthodox jest, o dziwo, płytą bardzo nieortodoksyjną. Krabathor, który dotychczas rżnął cholernie brutalny death metal, nagrał płytę bardzo nieodległą od klimatów groove’owych, a sama śmierć przeszła ewolucję i stała się nowoczesna. To nie jest to samo, co mieliście na Lies. Opinie na temat nowej drogi zespołu jak zwykle są podzielone jak jeden przez zero. Ja tylko powiem, że osobiście wolę wcześniejszą wersję Krabathora, choć Orthodox też jest spoko. Na pewno zawiera on bardzo dużo momentów do pogibania się. Co łatwo zauważyć już podczas pierwszego kawałka, który bardzo fajnie łączy brutalność z bujającym groovem. Liquid pokaże ciut inne niż dotychczasowe podejście do melodii, przy okazji wrzucając ci na usta banana od pierwszych sekund (i chwilowo go ścierając swoją słabą, zmiękczającą solówką). Mamy także Shit Comes Brown lekko trącące grindem. Wybieg to jednorazowy i w sumie dobrze, bo poza chaosem dużo tam chłopaki nie zawarli. Lepiej jest później, kiedy królują właśnie groove i modernowy death. Świetny Tales Of Your History, jeszcze lepszy About Death z wstawkami symfonicznymi, To Red Ones z przyjemną rytmiką, to chyba najlepsze punkty płyty. Mamy też czysto deathowy Parasites i relikt przeszłości pod postacią Total Destruction, który jest całkowicie inny niż materiał z Orhodox. Brzmi wkurzonym thrash/deathem, jedzie do przodu bez większego zastanawiania się nad takimi pierdołami jak przemyślana kompozycja. Dobrym bonusem jest umieszczenie za głównym daniem materiału z Mortal Memories. Znajdziecie tam trzy kawałki z wczesnych demówek Krabathora, brzmiące w stylu Total Destruction, wersję alternatywną Orthodox oraz Slavery, który chyba miało trafić na pełniaka, ale nie wyszło. Rozumiem dlaczego, kawałek jest całkiem doomowy i stylistycznie bardzo by nie pasował. Niemniej sam w sobie zły nie jest. Jeżeli chodzi o brzmienie utworów to zachowano oryginalne nagrania i miksy, co jest idealnym wyjściem. Muzyka brzmi mocno, ciężko, wszystkie elementy bardzo ładnie ze sobą grają i współpracują. Pod tym względem wielu mogłoby się uczyć.
Cóż więcej mogę powiedzieć? Bardzo dobre wznowienie kozackiej płyty, która nie jest może tak genialna jak Lies, niemniej dupska kopie jak grabarz kolejne dziury. Niewiele wad, świetne brzmienie i sporo momentów do bujania sprawiają, że powinieneś jak najszybciej zapoznać się z Orthodoxem. Jeżeli jeszcze jakimś cudem nie znasz.
Kapitan Bajeczny
Rok 1998 przyniósł czwartą płytę legendy czeskiego death metalu - Krabathor. Zespół stworzył dzieło bardzo wyraziste, z charakterystycznymi, wpadającymi w ucho utworami, jednocześnie nie odbiegając od klasycznych standardów gatunku. W ten sposób powstał album dość unikatowy, ale zachowujący wszystkie aspekty starej muzycznej szkoły, jak to na pionierów przystało.
Po „Lies” Krabathor czasowo opuścił Pegas, który poświęcił się tworzeniu Hypnos i na „Orthodox” na perkusji zastępuje go Skull. Komponowaniem muzyki i pisaniem tekstów jak zwykle podzielili się Christopher i Bruno.
Nietypowa jest okładka, która wprowadza w klimat wojenny, ale i społeczny czy też polityczny. Takie wątki można odnaleźć na płycie. Przede wszystkim, następujące po sobie „Shit Comes Brown” i „To Red Ones”, autorstwa Bruna, są ostrymi uderzeniami w nazistów i komunistów niszczących kolejno Czechy, podobnie jak nasz kraj. Autorzy w dosadny sposób obwieszczają co o nich myślą, tak samo jak o politykach w „Parasites”. W ogóle czuć tu taki punkowy bunt, nie tylko w tekstach, ale i w muzyce. Z takich utworów jak „Orthodox”, „Liquid” czy „Shit Comes Brown” wręcz bije swojego rodzaju prosta, łupiąca i hałaśliwa niepoprawność.
Na drugim biegunie są „Tales Of History” i „About Death” czyli płynne i melodyjne death metalowe utwory. Muszę przyznać, że ta odsłona „Orthodox” mi najbardziej odpowiada i są to moje ulubione numery z tej płyty. Na pewno jednak cieszyć się można całością i jedyne co, to żałować, że jest taka krótka. Trwa ledwo ponad pół godziny i aż się prosi o jeszcze jeden, dziesiąty kawałek.
Wujas
1. Orthodox
2. Liquid
3. Shit Comes Brown
4. To Red Ones
5. Tales Of Your History
6. Touch The Sun
7. Body As A Cover
8. Total Destruction (Bonus track)
9. Parasites
10. About Death
Bonus Tracks (MCD Mortal Memories):
11. Breath Of Death
12. Bestial War
13. Apocrypha
14. Orthodox
15. Slavery
https://www.youtube.com/watch?v=o87M1iOV_XI
INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!
START WIECZOREM...
|