Ex-torrenty.org
Muzyka / Metal
ANTHEM - PRAEPOSTERUM (2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]

Dodał: xdktkmhc
Data dodania:
2021-12-11 09:35:41
Rozmiar: 75.24 MB
Ostat. aktualizacja:
2021-12-11 09:35:11
Seedów: 10
Peerów: 3

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


Bezpretensjonalny death metalowy atak – w przypadku Praeposterum to powinno wystarczyć za całą recenzję. Tu naprawdę nie ma sensu dodawać czegokolwiek więcej, bo już po okładce wiadomo, o co chodzi. Nooo, chyba że ktoś nie miał dotąd styczności z twórczością Anthem. Poznańskie komando reprezentuje przepięknie konserwatywne podejście do gatunku – ma być szybko, brutalnie i diabelsko. Te trzy punkty mamy odhaczone już w pierwszym kawałku, i chociaż na blasty trzeba czekać aż 9 sekund, to napierduchy w nim nie brakuje. Dalej to już praktycznie samo konkretne napierdalanie z jednym drobnym urozmaiceniem w postaci instrumentalnego (i krótkiego) „666”, w który wciśnięto odrobinę melodii i klimatu. Anthem trzymają się formuły zapoczątkowanej na „Phosphorus”, delikatnie ją tylko korygując (nie mylić z kombinowaniem!), toteż album jest bardziej zwarty i dopracowany, a przez to również bardziej rajcowny od poprzednika. Wszystko, co mogło się podobać na debiucie, teraz jest jeszcze lepsze, a to, co drażniło – poprawiono. Dotyczy to przede wszystkim brzmienia, które zyskało odpowiednią moc, jest przyjemnie mięsiste i wreszcie charakterem w pełni pasuje do muzyki. Nie bez znaczenia jest także fakt, że na Praeposterum słychać nie tylko intensywne grzańsko, ale i duże zaangażowanie zespołu, które sprawia, że Praeposterum odbiera się niezwykle pozytywnie – jako płytę powstałą z czystej death metalowej pasji, nie zaś pod presją albo z obowiązku. Ponadto na plus zaliczam całkiem udane zakamuflowanie wpływów Deicide i Morbid Angel, które na debiucie co chwilę rzucały się w uszy. Teraz mamy do czynienia z zespołem naprawdę grającym swoje. W każdym z dziesięciu utworów znajdujemy dowody na to, że przez dwa lata dzielące oba albumy Anthem zyskał sporo doświadczenia oraz rozwinął się technicznie i kompozytorsko. Wzrost umiejętności zespołu nie przełożył się jednak (czytać: na szczęście) na chęć zabłyśnięcia jakimiś sztuczkami czy uwspółcześnienie formy – jedynie w „Liber al ve Legis” pojawiają się cięcia gitar, które na tle wcześniejszych kawałków można od biedy nazwać czymś nowoczesnym. Podsumowując, drugi longplej Poznaniaków to materiał z dużym potencjałem, który powinien się doskonale sprawdzać na scenicznych deskach.

demo

No i doczekaliśmy się następcy Phosphorusa. Jak pewnie pamiętacie, debiut poznańskich śmierciorobów był płytą ostrą, mocną i bardzo smaczną. Do jego spadkobiercy byłem więc nastrojony całkiem pozytywnie. Możemy nawet powiedzieć, że powiązałem z nim pewne oczekiwania. Miałem dużą nadzieję, że będzie jeszcze głośniej, jeszcze brutalniej. Mikołaj trafił z prezentem.

Wydany przez Mad Lion Records Praeposterum to pół godziny morderczej jazdy bez trzymanki. Dziesięć strzałów napakowanych jeszcze większą dawką przemocy niż dotychczas. To jedna z najlepszych płyt deathmetalowych Anno Domini 2016 w naszym kraju, co do tego wątpliwości nie mam.

Dokładnie takiego mordobicia od death metalu się spodziewam. Anthem zagrał ostro, ciężko i brutalnie. Wyblastował i wychłostał mi dupsko mięsistym brzmieniem gitar. Jazda bez trzymanki obowiązuje od pierwszego Jahwe do ostatniego Liber al vel Legis, robiąc przerwę tylko na interludium w formie 666. Na które muszę pomarudzić, bo wybija z rytmu, jest niespodziewane i w sumie nie wkręca w następujący po nim Rytuał Destrukcji. Istnienie tego przerywnika jest jedną z dwóch wad płyty, druga to bardzo niedopasowane brzmieniem solówki. Nieprzyjemnie wybijają się ponad inne elementy, a i same w sobie nie są jakoś specjalnie genialne (choć oczywiście technicznie bardzo sprawne). Natomiast cała reszta płyty to miód. Nieustanne uderzenia perkusji, tnące gitary, ciężki i gardłowy wokal, ciągle po polsku choć bardziej zrozumiały niż na debiucie, tym właśnie Praeposterum słuchacza częstuje. Dodano tu także elementy bardzo koncertowe, groove’ujące. I bardzo dobrze, że dodano, bo takie W Górach Szaleństwa miażdży, a Liber an vel Legis burzy mury całokształtem z nakierowaniem na intro i outro. Poza tym mamy bardzo dobrą Thelemę, wspomniany Rytuał Destrukcji, Rokosz z pysznymi slide’ami i bardzo fajny perkusyjnie Cursus. Kawałki są także utrzymane na bardzo równym, wysokim poziomie, słabszych elementów nie doświadczycie. Nie nudzą się także po kilkukrotnym przesłuchaniu, przynajmniej mnie, a to zdarza się raczej nieczęsto. Anthem nagrali świetny krążek z śmiercią, bez zbędnego kombinowania i udziwnień. To także zaleta płyty, nie próbuje niczego udowodnić tylko przygrzmocić w szczękę jak najmocniej i najskuteczniej. Oj, udaje się.

Brzmienie płyty jest dokładnie takie, jakie być powinno. Elementy w miksie siedzą równo, nie wybijają się nieprzyjemnie. Bas także brzmi ładnie, choć sam dałbym go więcej. Ale ja jestem na tym punkcie zboczony. Natomiast kwestia layoutu pozostaje otwarta. Nie gustuję w oczywiście cyfrowych grafikach, a właśnie tak jest utrzymana okładka i design. Nie mogę jednak zaprzeczyć wysokiej jakości i bogactwu wykonania.

Bardzo się cieszę że miałem przyjemność odsłuchać tą płytę. Polecam ją każdemu, kto ma dość wegańskich k-popów czy czegoś w ten deseń i chce dostać soczysty, krwisty kawał mięcha świeżo wyrwany z uciekającej niedawno dupy. Praeposterum jest w każdym polu lepszy niż Phosphorus, co bardzo dobrze nastraja na trzeci cios od Anthem.

PS: tym większy szacun dla Poznaniaków, że udostępnili pełny stream na YT. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, albowiem dobre w .

Kapitan Bajeczny

Wobec death metalu jestem szczególnie wymagająca. Nowych krążków wychodzi tyle, że potrafię godzinami przebierać w premierach aż znajdę coś, co faktycznie mnie wciągnie na dłużej. Dlatego też zanim skrobnę kilka zdań o danym albumie rozgrzewam go do czerwoności w odtwarzaczu, notuje i wracam kolejnego dnia by sprawdzić czy faktycznie to co zaskoczyło między mną, a nim na początku, nadal jest. Z poznańskim Anthem poszło gładko. Zdominował mnie już na dzień dobry i za cholerę nie chciał puścić przez dobry tydzień.

Anthem znam odkąd wypuścili swój debiut w 2014. Kupili mnie wówczas swoim obskurnym brzmieniem i powiem szczerze, że wypatrywałam kiedy sprezentują kolejne dzieło. Na nowy strzał nie przyszło mi długo czekać, bo pod koniec ubiegłego roku wypuścili nakładem Mad Lion Records kolejny krążek, który już pierwszymi dźwiękami absolutnie mnie uwiódł. Jest to brudny, perwersyjny rytuał zniszczenia.

Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłam uwagę w Praeposterum jest bas. Przyjemnie pieści uszy i doceniam fakt, że jest tak dobrze słyszalny. Kolejnym plusem okazała się perkusja. Obłędnie szybka, ekspresyjna, z ciekawymi wariacjami. Do tego rozdzierający duszę niski, bluźnierczy growl i przyjemne mięsiste riffy zapowiadające, że ta płyta nie da wytchnienia nawet na chwile. Te dźwiękowe deprawacje trwają dobre pół godziny, a atmosfera jest gęsta jak smog w Warszawie, więc słuchacie na własną odpowiedzialność.

Utwory Thelema czy Cursus dowodzą, że zespół jest technicznie na bardzo wysokim poziomie, a perkusja to po prostu miód na moje serce. Taką chłostę to ja mogę przyjmować codziennie! Lecimy dalej i wpadamy w Rytuał Destrukcji, który rozkosznie wpełza w uszy. Kolejno mamy Rokosz, który opluwa wszystko co święte. Zwieńczeniem tej rozpasanej podróży jest Liber Al Vel Legis, który nieco odbiega aranżacją od poprzedników, ale perfekcyjnie zamyka całość.

Album Praeposterum to kawał konsekwentnego death metalu, który jest mocny i doskonale wyważony. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to wstawka instrumentalna 666. Niestety wybija ona z tego szatańskiego tempa, przez co jest dziwna w odbiorze. Nie jest zła, ale jakoś gryzie mi się z resztą utworów. Dodam, że okładka wypada dosyć średnio przy tym co zawiera ten album. Na szczęście muzyka się broni, więc przymykam na to oko.

Zatem jeśli lubicie uciekać w piekielne czeluście i karmić się death metalową agresją, to ten krążek Was zachwyci. Ba, zobaczycie, że nie będziecie mogli się od niego oderwać.

Justyna Dudkiewicz


1. Jahwe
2. Praeposterum
3. Thelema
4. Cursus
5. W Górach Szaleństwa
6. 666
7. Rytuał Destrukcji
8. Rokosz
9. Artefakt
10. Liber Al Ve Legis

https://www.youtube.com/watch?v=YEyIaNt6IKk

INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...

Lista plików

Trackery

  • udp://explodie.org:6969/announce
  • Komentarze są widoczne dla osób zalogowanych!

    Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

    Copyright © 2026 Ex-torrenty.org