|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Album Rembrances zawiera odnalezione i zremiksowane fragmenty koncertu, który kwartet Janusza Muniaka zagrał w maju 2002 roku w niewielkim klubie Stodoła Pod Strzechą w Zbrosławicach koło Tarnowskich Gór. W zespole saksofoniście i liderowi towarzyszyli pianista Wojciech Puszek, perkusista Arek Smolik oraz kontrabasista Piotr Kułakowski. Z ponad dwugodzinnego występu, który doszedł do skutku bez jakiejkolwiek próby, na płytę trafiły znane i wcześniej wykonywane przez Janusza Muniaka i jego zespoły utwory: Just Friends, Recorda Me, I’ll Remember April, Soul Eyes oraz Love Letters.
„Janusz Muniak prowadzi swe myśli pewnie, soczystym, rasowym dźwiękiem, uciekając niekiedy w rejony free, co jednak wypływa z naturalnej logiki znanych kompozycji. Jak sam kiedyś mówił, «W muzyce nigdy nie jest tak, że wszystko wolno. Swoboda może być w doborze środków, jednak za tą swobodą musi iść ogromna kontrola. Inaczej nie będzie muzyki, tylko bełkot»” – OPISuje wydawca.
Po śmierci Janusza Muniaka w roku 2016 wielu wielbicieli jego talentu, muzycznej wrażliwości i subtelności charakteru (w tym piszący te słowa!) czuło, że nie pozostawił on po sobie tyle, na ile zasługiwałaby pozycja, jaką zajmuje do dziś w historii polskiego jazzu. Nie nagrywał wiele, powstało zaledwie kilka płyt firmowanych własnym nazwiskiem, niewiele komponował, niespecjalnie dbał zresztą o utrwalanie własnych dokonań. Stał się sławny, jak po latach wspominał ze smutkiem, jako jazzowy „kabareciarz” śpiewający „kto tak pięknie gra, to ja, to ja” z Ptaszynowym Chałturnikiem. Odszedł po cichu i niespodziewanie. I nagle po pięciu latach pojawia się ta archiwalna koncertowa rejestracja, sensacyjne odkrycie, które niewątpliwie zasługiwało na drugie życie.
Historia tego zachowanego nagrania jest, przy całej jego bezcennej wartości, dość prozaiczna… Zachowało się ono w prywatnych zbiorach pianisty Wojciecha Puszka, który dołączył wówczas, w roku 2002, do zespołu Janusza Muniaka po przeszło 15 latach przerwy we wspólnym koncertowaniu. „To był długi trzygodzinny koncert” – wspominał przy okazji premiery płyty Wojciech Puszek, któremu płytę z nagraniem całości występu przekazał przed laty Arek Skolik. Ostatnia pandemia, która uwięziła w domach tysiące artystów, spowodowała, że domowe przepastne archiwa po dekadach zaczęły ponownie ożywać. I tak też stało się tym razem. Zapomniana płyta i zapomniane nagranie sprzed lat nagle i całkowicie przypadkiem otrzymało nową szanse zaistnienia. Wojciech Puszek w tym czasie (styczeń 2021) nagrywał także własną solową płytę Between White & Black dla sopockiego Solitonu i wtedy też w kierunku wydawcy padła nieśmiała propozycja, że może by tak również tego odnalezionego Muniaka sprzed lat wydać na płycie. Pomysł się spodobał i tak narodził się ten wyjątkowy wspomnieniowy projekt.
Na płycie znajdziecie garść jazzowych standardów, bo te grał najchętniej Janusz Muniak w swoim krakowskim jazzowym Jazz Clubie U Muniaka, typowy swobodny, klubowy klimat koncertu i dominujący nad całością muzyki, prężnie brzmiący tenor saksofonisty o słynnym szlachetnym brzmieniu, może najsłynniejszym w historii polskiego jazzowego saksofonu. Jak wspomina Puszek, cały materiał na płycie to zaledwie pierwszy, rozgrzewający set tamtego koncertu sprzed dwóch dekad. Zachowało się tej muzyki o wiele więcej. Czy będzie ciąg dalszy? Bardzo bym sobie tego życzył. Nie dlatego, że to płyta jakoś szczególnie wybitna. Raczej bezcenna pamiątka po wielkim artyście, gigancie polskiego jazzu, o którym mamy obowiązek pamiętać.
Andrzej Winiszewski
1. Just Friends
2. Recorda-Me
3. I’ll Remember April
4. Soul Eyes
5. Love Letters
Live at Stodoła Pod Strzechą, Zbrosławice near Tarnowskie Góry, Poland, May 2002
Janusz Muniak - saksofon
Wojciech Puszek - fortepian
Arkadiusz Skolik - perkusja
Piotr Kułakowski - kontrabas
https://www.youtube.com/watch?v=ZRD-2wcdOpk
INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!
START WIECZOREM...
|