Ex-torrenty.org
Muzyka / Metal
VOIVOD - NOTHINGFACE (1989/2018) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]

Dodał: xdktkmhc
Data dodania:
2022-09-01 20:31:35
Rozmiar: 102.63 MB
Ostat. aktualizacja:
2026-03-02 11:51:10
Seedów: 0
Peerów: 1

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...

Dawno, dawno temu usłyszałem kilka kawałków Voivod z płyt "Negatron" oraz "Phobos". Pamiętam, że te utwory nie podobały mi się i dziwiłem się jak ten zespół dorobił się statusu legendy i dlaczego w ogóle jest ceniony. Jak się miało okazać, wspomniane krążki były podobno jednymi ze słabszych w dorobku Kanadyjczyków. Nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po któryś z klasyków - "Killing Technology", "Dimension Hatross" bądź "Nothingface". Los chciał, że padło na "Nothingface" i chyba dobrze się stało.
Po zapoznaniu się z tym albumem jestem pełen podziwu dla Voivod. W końcu zrozumiałem fenomen tego jakże oryginalnego zespołu. Formacja kontynuuje ścieżkę zapoczątkowaną na "Killing Technology", odchodząc coraz bardziej od thrash metalu na rzecz bardziej progresywnych rytmów. Kwartet odważnie wplata w swoją muzykę elementy futurystyczne, Już same instrumenty brzmią w bardzo oryginalny sposób - przestrzenna gitara "Piggy'ego" d'Amoura, czy szalejący bas Jean-Yvesa Thieraulta wprowadzają słuchacza do zupełnie innego wymiaru.

Skoro juz przeszliśmy do partii instrumentalnych, to nie można pominąć faktu, że mamy do czynienia z albumem bardzo technicznym, gdzie instrumentaliści wspinają sie na wyżyny zostawiając w tyle thrashową konkurencję. Jedynym wydawnictwem tamtego okresu, które pokazywało podobny (a w zasadzie wyższy) poziom skomplikowania był "Control & Resistance" Watchtower. Co by jednak nie mówić wszyscy muzycy wyraźnie przyczyniają się do tego, aby muzyka Voivod brzmiała technicznie ale i oryginalnie.

Mówiąc o oryginalności należałoby wspomnieć o źródłach inspiracji, które są dość oryginalne. Największą z nich bezsprzecznie jest stary Pink Floyd. Nawet tutaj znalazło się miejsce dla coveru "Astronomy Domine". Fascynacja space-rockiem, tworzenie przestrzeni bez przesadnego wykorzystywanie instrumentów klawiszowych, eksperymenty z brzmieniem i efektami - oba zespoły są w tym podobne. Kolejnym ciekawym źródłem inspiracji są tu niewątpliwie kapele post-punkowe takie jak Killing Joke. Denis Belanger operuje raczej słabym głosem, pozbawionym thrashowego pazura i bliżej mu raczej do niechlujnych, punkujących wokaliz niż do bycia kolejnym "instrumentem w zespole". Ku jednak mojemu zaskoczeniu pasuje on idealnie do muzyki Voivod. Formacja jednak nie zapomniała o swoich thrashowych korzeniach, wiec i na ostrzejsze granie znalazło się trochę miejsca.

Nie mam wątpliwości, że "Nothingfaace" to płyta wybitna i przekonywująca. Kandyjczycy zaserwowali muzykę oryginalną, inspirowaną artystami, którzy z muzyką ekstremalną mają niewiele do czynienia. Voivod zaprezentował progmetal najwyższych lotów, zaś ten album można uznać za jeden z najwięszych klasyków gatunku.

Harlequin


Jest jakiś fenomen w zespole Voivod, a przynajmniej ja zawsze go tak odbierałem. Chodzi o to, że słuchając ich płyt przelotnie, można dziwić się cóż takiego ludzie w nich widzą i czemu darzą ich takim poważaniem. Wynika to ze skomplikowania i pogmatwania tej muzyki, która dopiero po odpowiednim odkryciu odsłania swoje niewątpliwe walory. Takim albumem na pewno jest „Nothingface” będący jednym z żelaznych klasyków zespołu. Ja na przykład przekonywałem się do niego bardzo długo.

Ni to thrash, ni to heavy, ni to rock. Może wszystkiego po trochu, ale na pewno bardzo progresywny i techniczny. Te dwa pojęcia splatają się tu w najprzeróżniejszych kombinacjach, tworząc muzykę nietuzinkową, poplątaną i wymykającą się z wszelkich ram. Dzieje się to za pomocą krętych konstrukcyjnie riffów oraz przy dużym udziale gitary basowej. Voivod drąży i rzeźbi te zwoje swoje zagrywki, ale potrafi przy tym zachować w nich przestrzeń i melodyjność. Może nie taką płynną i rozciągniętą, ale jednak fragmentarycznie spójną, która potrafi przebić się do świadomości słuchacza. Trzeba tylko za nią nadążyć. Podobnie zresztą jest z wokalem. Wtrąca swoje kwestie z pozoru chaotycznie, czasem, jak w „Pre-Ignition” czy „Sub-Effect”, prawie jakby mówił, a jednak jakoś się zespala. Zdarzają się nawet bardziej regularne i melodyjne refreny, jak w najbardziej przebojowym „The Unknown Knows” czy „Inner Combustion”, choć głównie mamy do czynienia ze zmiennymi, jak samo granie, kwestiami.

Brzmienie do tego jest bardzo czyste. Jakby zespół nie chciał przykrywać swoich dźwięków żadnym okryciem, które mogłoby je rozmyć czy zamazać. Wszystkie instrumenty są słyszalne doskonale i z łatwością można je śledzić, trzeba tylko poświęcić im odpowiednią uwagę. Również śpiew jest taki bardzo prosty, bez zbędnego wysilania się na efektowność i estetykę. Nietrudno więc rozpoznawać słowa, choć na pewno ciężko je rozumieć, gdyż teksty są tak samo odjechane jak muzyka i nawet przeczytanie ich nie daje gwarancji wychwycenia wszystkich, pojawiających się wątków. Tym bardziej, że są napisane trudną, pisaną czcionką, a na kasecie Metal Mind, którą posiadam, urywają się po siódmym kawałku.

Licząc numery na „Nothingface” też trzeba uważać, gdyż jedne wersje mają wyodrębnione „Intro”, a inne traktują je jako część pierwszego „The Unknown Knows”. Poza tym każda pozycja ma swój nieco paranoiczny rysunek, co razem z komputerową okładką, uzupełnia charakter płyty, podobnie jak cover Pink Floyd „Astronomy Domine”.

Wszystko razem daje to sztukę niebanalną i oryginalną. „Nothingface” można eksplorować wielokrotnie, a kto się jeszcze nie przekonał niech spróbuje ponownie, bo znaczy to, że wszystko jeszcze przed nim. Mimo to nie jest to muzyka dla każdego, choć na pewno każdy może spróbować. W każdym razie warto, żeby się upewnić, że coś go nie omija.

Wujas

Voivod is something of a unique beast. While the band started off playing raw and primitive thrash with heavy punk leanings they quickly evolved into something more mature and began producing some of the most unique and innovative heavy metal to come out of the 80s. Even today I can't quite think of anything like Dimension Hatross or Nothing face. I particularly like that these are experimental albums that don't just feel like a combination of different styles of music that they were influenced by but more like Voivod was just doing their own unique thing that nobody else was really doing. Of course this review is about Nothingface so let's turn our focus to just it.

As I've said Nothingface is a very unique album. It's not an easy album to describe though I should go ahead and point out with this release Voivod has pretty much removed all thrash elements. In all honesty it hardly feels like a metal album, it reminds me a lot more of early prog rock back in the 70s though a bit more modern. The atmosphere is lighter than the previous albums this one feels more quirky than the others and listening to it I can imagine myself on this bizarre alien planet surrounded by all kinds of whacky creatures and plant life. Snakes vocals in particular are much more clean sounding and have a more commercial vibe to them though still sounding eccentric. His singing on this album is definitely an acquire taste that I can understand why some would hate it, but to me it helps add to the personality of the album.

Really I think all the members are top notch at playing their part. One of the things I think really makes this album for me is I never feel a note is unnecessary or any part drags on too long. The whole album just feels so perfectly refined and nothing needs to be changed. If I needed to name my favorite tracks well to be honest I don't think I could. Each song really does its thing to add it's own element to the album. There's a lot of catchy hooks and the compositions are always interesting. There's just nothing bad for me to say about this album. It's a masterpiece through and through. I wouldn't even feel it's a stretch to call it the greatest metal album of the 80s.

Mr_TagoMago

1. The Unknown Knows 5:53
2. Nothingface 4:14
3. Astronomy Domine 5:26
4. Missing Sequences 5:42
5. X-Ray Mirror 4:27
6. Inner Combustion 3:46
7. Pre-Ignition 5:10
8. Into My Hypercube 5:02
9. Sub-Effect 4:29

Bass - Jean-Yves Thériault
Drums - Michel Langevin
Guitar - Denis D'Amour
Vocals - Denis Belanger


https://www.youtube.com/watch?v=bvXaLZZ6M3M

'Głupi ludzie wierzą w głupie bzdury,
Mądrzy ludzie wierzą w mądre bzdury'

CHURCH IS GIVING MORE LIGHT ONLY WHEN IT'S BURNING.

SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

Lista plików

Trackery

  • udp://tracker.opentrackr.org:1337/announce
  • udp://tracker.openbittorrent.com:80/announce
  • Komentarze są widoczne dla osób zalogowanych!

    Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

    Copyright © 2026 Ex-torrenty.org