|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Trzeci album FORMIS z Sosnowca to potężna dawka thrash/death metalu!
Materiał na trzecim albumie jest mroczniejszy od poprzednich dokonań, a partie wokalne zaśpiewane są w języku polskim. Oprócz Dariusza Kupisa z zespołu Frontside w sesji nagraniowej gościnnie udział wzięli Krzysztof Michalak z Voidhanger i Infernal War oraz Przemysław Latacz z Planet Hell. "Chaozium" zarejestrowane zostało w JNS Studio, a miksami i masteringiem zajął się Haldor Grunberg z Satanic Audio.
Mieli do mnie pecha panowie z Formis. A właściwie mieli pecha, bo ja miałem pecha. Chaozium trafiło do moich rąk (a gdzie tam, do uszu, pliki mp3 trudno złapać w łapki) w momencie, w którym sporo się w moim życiu działo. Słuchałem zatem płyty w autobusach, pociągach i samolotach, czyli wtedy, kiedy po prostu musiałem siedzieć na dupie i zadręczać się myślami. I dlatego nic z Chaozium nie zostało w mojej pamięci. Myślami byłem bowiem gdzie indziej. Dlatego też rzetelne zapoznanie się z albumem Formis tyle mi zajęło. Tyle tytułem tłumaczenia samego siebie.
Do rzeczy: Chaozium jest krążkiem ciekawszym, niż się spodziewałem. W zasadzie oczekiwałem jakiejś nowoczesnej thrashowej młócki, choć nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Tymczasem trzeci długograj sosnowiczan przede wszystkim uderza mnie klimatem. Tym bowiem zaskakuje Skaven, pierwszy numer na płycie. Thrash ustąpił tutaj miejsca wręcz blackowemu nastrojowi. Podobny zabieg zastosowany został choćby w Fornelius (ech, te szarpnięcia cienkich strun…). Taki duch unosi się nad całym albumem. Chwytliwsze numery, jak bardziej zdecydowany Alchemizer oparte są na death-thrashowym riffie, tak rasowym i charakternym, że równie dobrze mógłby znaleźć się na jednej z nowszych płyt Vader. Te dwa oblicza – bardziej klimatyczne i bardziej thrashowe – Formis bezczelnie przeplatają. Jeśli pominiemy intro, to okaże się, że utwory numer 2, 4, 6 i 8 są bardziej posępne i więcej w nich nawiązań nawet do wspomnianego blacku, zaś kawałki numer 3, 5, 7 i 9 to już ukłon w stronę thrashu i deathu. Nie oznacza to, że album jest niespójny stylistycznie. Choć konstrukcje utworów mogą od siebie odbiegać, to czynnikiem spajającym Chaozium są wokale Marka Zająca. Gardłowy Formis jest agresywny, ale teksty nadają jego partiom posępności, która sprawia, że świetnie pasuje do obu formisowych stylistyk. Dodam jedynie jeszcze, że dzięki wokalom Chaozium momentami przypomina mi mroczniejsze dokonania Kata. Być może jest tak tylko dlatego, że teksty są po polsku i mój mózg mnie oszukuje, być może jest w tym coś jeszcze, sposób frazowania, układania tekstu na muzyce, a może po prostu jakiś ogólny powiew katowskiej minorowej atmosfery.
Chaozium nie odkrywa nic nowego, ale muszę powiedzieć, że mimo tego płyta wyróżnia się na tle tego, co w tym roku dokonały póki co rodzime kapele oscylujące w podobnych klimatach. W zasadzie jest tu wszystko, co powinno być w dobrym dziele – technika, liryka, forma. Rzadko zdarza się trafić na album, który ociera się o thrash, death i black, którego można będzie z zainteresowaniem posłuchać leżąc na kanapie wieczorem. Większość tego typu albumów to bardziej wizytówki tego, co dany zespół może zrobić na koncercie. Chaoizum to głębszy materiał. Rozbudowane i ciekawe aranżacje, do których potrzeba i wyobraźni, i techniki użytkowej, wciągają i naprawdę cieszą. Polskie teksty, w których nie znajdziecie prostego banału (a banał trawi przecież zdecydowaną większość twórczości w języku kraju znad Wisły), pozwalają natomiast łatwo zanurzyć się w otchłani, którą otwierają przed słuchaczem panowie z Formis. Dla mnie zaskoczenie na mocny plus.
nmtr
Całkiem ładnie sobie poczyna ten Formis. Kapelę tworzy pięciu doświadczonych muzyków, którzy po prostu robią swoje, wiedzą czego chcą i potrafią to osiągnąć. Ich trzeci album to solidna propozycja dla koneserów thrash i death metalu.
Muzycznie “Chaozium” nie różni się zbytnio od swoich poprzedniczek. Równo tnące gitary, precyzyjne solówki i zwarta sekcja rytmiczna. Zaskakuje jednak warstwa liryczna, bowiem wszystkie utwory zostały tym razem zaśpiewane po polsku. Jak to brzmi? Cóż, pamiętając teksty takich polskich zespołów z lat 80-tych jak Hammer, Open Fire czy szczególnie Destroyers można stwierdzić, że nasz ojczysty język zwyczajnie nie nadaje się do ciężkich brzmień. Ten album jest jednak inny. Choć mamy tu wzmianki np. o obuchach na głowach, całość ma zaskakująco dojrzały i spójny wydźwięk. Wokalista grupy, Marek Zając przy swoich growlach bardzo dobrze artykuuje kolejne linijki, wobec czego udało mi się zrozumieć większość jego partii jeszcze przed zajrzeniem do książeczki z tekstami (co przy większości większości albumów okołodeathowych stanowi wyzwanie nawet dla najwytrawniejszego tłumacza symultanicznego). Ciekawym zabiegiem jest dopasowanie do wszystkich numerów obcojęzycznych tytułów. To wprowadza element zaskoczenia, za co należy się duży plus.
Polecam zapoznanie się z tym albumem wszystkim młodym zespołom, które za wszelką cenę chciałyby być jak Slayer. Nie należy się oglądać na idoli i liczyć na szybki sukces tylko powoli acz konsekwentnie podążać do przodu swoją drogą tak jak to robi Formis.
Patryk Pawelec
1. Arcanum 00:50
2. Skaven 03:58
3. Alchemizer 03:21
4. Fornelius 03:07
5. Epigon 02:58
6. Silurian 04:02
7. Haeresis 03:16
8. Luminescent 03:45
9. Chaozium 04:13
Bass - Jacek Bieniasz
Guitar - Hubert Nowak, Sebastian Blabuś
Percussion, Drums - Rafał Habrajski
Vocals - Marek Zając
https://www.youtube.com/watch?v=HbHNXEKQ9P0
'Głupi ludzie wierzą w głupie bzdury,
Mądrzy ludzie wierzą w mądre bzdury'
CHURCH IS GIVING MORE LIGHT ONLY WHEN IT'S BURNING.
SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!
|