Ex-torrenty.org
Muzyka / Rock
ANVISION - ASTRALPHASE (2012) [WMA] [FALLEN ANGEL]

Dodał: xdktkmhc
Data dodania:
2022-10-01 15:35:15
Rozmiar: 367.33 MB
Ostat. aktualizacja:
2022-10-01 15:33:07
Seedów: 22
Peerów: 10

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...

Trzeba przyznać, iż polska scena progresywna ma się dobrze i z każdym rokiem ukazują się coraz to nowe wydawnictwa, które osiągają spory sukces, nie tylko w naszym kraju. Warto chociażby wymienić Division By Zero, Riverside, Votum, czy Joseph Magazine, które są w tej chwili integralną częścią naszej muzycznej elity. Całkiem niedawno pojawił się pierwszy longplay prog metalowej formacji AnVision, zatytułowany „AstralPhase”. Czy z jego pomocą zespół dołączył do tej czołówki?

Album rozpoczyna „The Astronaut”, który już na wejściu zaskakuje nas kapitalnym intrem z dynamicznymi klawiszowymi partiami i świetną perkusją. Po melodyjnej zwrotce usłyszymy efektowny, dynamiczny riff, który będzie nam towarzyszył do końca numeru – a to dopiero początek. Ogromne wrażenie robi drugi utwór, czyli „S.O.D”, w którym rytmiczne, gitarowe riffy bardzo pomysłowo przeplatają się z syntezatorami. „Family Ties” już na początku zaskakuje nas wyniosłą, symfoniczną wstawką, by potem zaprezentować nam znacznie bardziej stonowaną stronę kapeli. Dalej usłyszymy dynamiczny „Mental Suicide”, w którym warto zwrócić uwagę na fantastyczną sekcję perkusyjną w części solowej. „Mercitron” zaczyna się dosyć powolnie. Melancholijny wstęp płynnie przechodzi w szybszą zwrotkę, by w refrenie zaskoczyć nas przebojowymi melodiami. W nostalgiczny nastrój wprowadza nas ballada „I Can't Live Without My Love” z piękną sekcją akustyczną i świetnym solem na gitarze. Utwór kończący, czyli „I Have No Fear” jest kwintesencją całego wydawnictwa. Znajdziecie tam fantastyczne melodie, dynamiczne riffy i złożone partie solowe, w których znajdzie się też nutka muzycznej psychodelii. Zdecydowanie jedna z ciekawszych kompozycji na płycie.

„AstralPhase” to świetnie zrealizowany album - jest niezwykle wyważony i kapitalnie zagrany. W każdym dźwięku słychać, że muzycy to profesjonaliści i szczególne pochwały należą się duetowi Grzegorz Ziółek-Łukasz Piwowoński. Pomysłowe sekcje gitarowe idealnie uzupełniają się z melodyjnymi partiami klawiszowymi, tworząc nieodłączną, melodyjną całość. Nie zapominajmy też o sekcji rytmicznej, którą tworzy Artur Serwin (gitara basowa) oraz Marcin Duchnik (perkusja), gdzie wielkie brawa należą się drugiemu muzykowi. Dynamiczne sekcje perkusyjne idealnie napędzają cały album nadając mu szczególnego uroku. Album uzupełnia niezwykle melodyjny wokal Marka Ostrowskiego, który momentami wydaje się być tłem, ale mam cichą nadzieję, że w przyszłości pokaże na co go stać. Gościnnie usłyszymy też Sylwka Malinowskiego.

Najnowsze wydawnictwo AnVision to kawał energicznej, profesjonalnie zrealizowanej muzyki, którą każdy, szanujący się fan prog metalu, powinien mieć na swojej półce. Od „AstralPhase” nie mogę się oderwać tak samo jak swego czasu od „Independent Harmony” Division By Zero i w tej chwili zespół umocnił czołówkę naszej rodzimej sceny progresywnej. Drodzy słuchacze… Marsz do sklepów!

Łukasz 'Geralt' Jakubiak

“Cudze chwalicie, swego nie znacie”. To pierwsze co ciśnie mi się na usta słuchając drugiego albumu prog-metalowego AnVision. “AstralPhase” to bez wątpienia jeden z najciekawszych tegorocznych krążków na polskiej scenie. To płyta, na której wszystko od muzyki poprzez koncept a na okładce skończywszy zwraca na siebie uwagę i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Wspomniałem, że to koncept, tak więc o czym? To najlepiej OPISuje zapowiedź zespołu i pozwolę sobie przytoczyć te słowa: “AstralPhase to muzyczna podróż Astronauty, który podczas tytułowej Fazy Astralnej porusza się w czasie i przestrzeni, pomiędzy życiem i śmiercią docierając do naszych uczuć, głębokich przemyśleń, ukrytych marzeń i wspomnień. W jednym momencie opowiada o trudnych wyborach, cierpieniach i codziennych problemach by za chwilę przenieść się w świat iluzji i metafizycznych doznań”.

Czy został jeszcze ktoś kogo to nie zaintrygowało? No to przechodzimy do muzyki

Album, na który trafiło siedem utworów rozpoczyna stosunkowo spokojne “The Astronaut”. Kosmiczne klawiszowe tło przecinane co jakiś czas niemal metalcore’ową gitarą do tego klawiszowe solo w stylu Ruddesa. Początek bardzo udany, ale zaraz po nim następuje jeszcze lepszy “S.O.D.” z wpadającym w ucho refrenem i ładną, żeby nie powiedzieć śliczną gitarową solówką. Gdy wydaje się, że zespół już osiągnął apogeum i rozkręcił się na dobre następuje absolutny opus magnum tego wydawnictwa – “Family Ties”. Potęga klawiszy we wstępie (rodem z “Enthroned Darkness Triumphant” Dimmu Borgir) każdorazowo wywołuje u mnie ciarki. Nie obawiajcie się jednak, że jest tu black metal. Zwrotka to spokojna melodia śpiewana na tle klawiszowo gitarowego podkładu przechodząca do mostu łączącego z refrenem, czyli wspominanym motywem. Kolejny raz mamy do czynienia z rewelacyjnie zaaranżowanymi dość ciężkimi i nisko zestrojonymi gitarami a całość ozdobiona jest udanym gitarowym solo.

Rozpoczynające się od mocnego uderzenia (na koncertach będzie się działo) “Mental Suicide” nie schodzi poniżej wyznaczonego wcześniej, wysokiego poziomu. Gitary tną aż miło a refren to kolejny przykład jak można tworzyć ciekawe melodie i nie popadać przy tym w banał. “Mercitron” wydaje się stworzony do miarowego machania głową (a jak ma się długie włosy to jeszcze lepiej). Miarowy rytm podparty odpowiednim riffowaniem wymusza wręcz na głowie ruch góra-dół (to coś niemal jak odruch bezwarunkowy).

Szósta, a więc już przedostatnia (ależ przy tej płycie czas zasuwa) jest ballada “I Can’t Live Without My Love” i to właściwie pierwszy utwór, który nie wyrwał mnie z butów. Ot ballada jakich wiele. Gdyby jej tu nie było to też nic wielkiego by się nie stało. Chłopaki z zespołu chcieli jednak mieć taki utwór to i jest. Na zakończenie otrzymujemy “I Have No Fear” i po raz kolejny umiejętność łączenia ciężaru z lekkością tworzy niesamowity efekt.

Gdy słucham albumów takich jak “AstralPhase” to każdorazowo zastanawiam się ile jeszcze jest takich wyśmienitych kapel, które tkwią gdzieś podziemiu a mają w sobie tak wielki potencjał? Tym bardziej cieszy, że co jakiś czas światło dzienne ujrzy taka perełka jak krążek AnVision. Płyta ma wyśmienite masywne brzmienie a połączenie mocnych gitar i klawiszowych brzmień przywodzi na myśl Threshold. Myślę, że fani ostatniego dokonania brytyjskiej formacji (“March of Progress”) powinni w te pędy nabyć “AstralPhase” zwłaszcza, że z tego co się orientuję, to krążek jest do nabycia w bardzo dobrej cenie a gdy za “n” lat o zespole będzie głośno, to Wam będzie głupio, że kiedyś tam się nie skusiliście a za pierwsze wydanie “AstralPhase” teraz musicie wyłożyć dużą kasę…

Piotr Michalski

The Polish band Anvision started in 2007 and after recording the four-track album Eyes Wide Shut (2010), they experienced some changes. The current line-up of the band is guitarist Greg, bass player Art, drummer Larz, vocalist Marqus and keyboard player Lukas. For the latter two musicians, AstralPhase is the first recording with Anvision, which is in fact their first full-fledged album. Musically Anvision blend the heavy drums and guitars of progressive metal with a melodic way of singing and the multi-layered keyboard sounds of progressive rock.

The album contains compositions with a strong base of multi-layered keyboards, but the guitar gets room enough to impress. Sometimes the style is relaxed and fluent, slightly in the vein of David Gilmour (Pink Floyd). This can clearly be heard in the opener The Astronaut, but also in Mercitron where the solo is clearly inspired by Gilmour. However, it would do Greg no justice to refer to Gilmour only. In this song Greg blends pleasant heavy metal riffs similar to John Petrucci (Dream Theater) with relaxed solos; for me this works pretty well.

Adding vocalist Marqus to the band was a good choice since his voice is strong and clear. Listen for instance to I Can't Live Without My Love, which is dominated by his voice and by melodic keyboards. It starts gently, then the power increases and it finishes as a kind of power ballad including some fine guitar passages and solos. However, principally the music has a strong and powerful base of steady drumming and heavy riffs, of which I Have No Fear and Mental Suicide are good examples. In all songs the keyboards are just too prominent to call it pure heavy metal. Although the guitars have a strong metal feel, I think this album will suit the average progressive rock fan who appreciates powerful metal riffs as the basis of a composition.

Well, the introduction to the music of this, for me, new Polish band certainly wasn't disappointing. The songs are heavily keyboard-orientated while the guitars represent the metal and darker side of prog rock while guitarist Greg alternates strong heavy riffs with wonderful melodic solos. But above all the compositions sound pleasantly and have been perfectly built; they leave plenty of room for the individual musicians to shine. However, the icing on the cake is singer Marqus, who has made an indelible impression on me. He never screams and his voice always maintains that clear and relaxed sound.

Pedro Bekkers

1. The Astronaut
2. S.O.D.
3. Family Ties
4. Mental Suicide
5. Mercitron
6. I Cant Live Without My Love
7. I Have No Fear


Bass - Artur 'Art' Serwin
Drums - Marcin 'Larz' Duchnik
Guitar - Grzegorz 'Greg' Ziółek
Keyboards - Waldemar 'Valdi' Różański
Percussion - Sylwek Malinowski
Vocals, Lyrics By - Marek Ostrowski

Lyrics By - Adrian 'Adik' Bogacz, Marcin Gadek
Music By - Anvision

https://www.youtube.com/watch?v=tQAQxYJCqDg

'Głupi ludzie wierzą w głupie bzdury,
Mądrzy ludzie wierzą w mądre bzdury'

CHURCH IS GIVING MORE LIGHT ONLY WHEN IT'S BURNING.

SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

Lista plików

Trackery

  • udp://tracker.opentrackr.org:1337/announce
  • udp://tracker.openbittorrent.com:80/announce
  • Komentarze są widoczne dla osób zalogowanych!

    Żaden z plików nie znajduje się na serwerze. Torrenty są własnością użytkowników. Administrator serwisu nie może ponieść konsekwencji za to co użytkownicy wstawiają, lub za to co czynią na stronie. Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy odpowiedzialni są za przestrzeganie tych zasad.

    Copyright © 2026 Ex-torrenty.org