|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Na polskim i światowym rynku pojawia się cały czas bardzo wiele reedycji. Nie wszystkie diamenty zostały jednak wykopane i pokazane. Jednym z nich jest debiutancki album Angerparth. Album oryginalnie wydany w 2007 roku po latach nadal brzmi świeżo i zdecydowanie jest warty ocalenia od zapomnienia!
Na potrzeby reedycji płyta została ponownie zmixowana, ożywiona nowym brzmieniem garów, całość dostała nowego szlifu oraz nabrała "nowego życia".
Angerpath to wyjątkowe combo w składzie którego znajdziemy cały skład progresywnego zespołu NewBreed + Pachu/Hostia na wokalach. Naturalną koleją rzeczy oraz znakami firmowymi jest więc melodia, feeling, odpowiednie jebnięcie i brutalny, old schoolowy growl.
Nikt tutaj nie sili się na wymyślanie koła na nowo, jednak na "Forgotten World" czuć doświadczenie, lata spędzone z instrumentami oraz na deskach sceny. Jest własny, wyjątkowy pierwiastek.
Płyta zostanie wydana w standardowym jewel case + gruba książeczka + slipcase.
Album został również odświeżony zupełnie nową oprawa graficzną za którą odpowiada wokalista kapeli – Łukasz „Pachu” Pach.
Zdecydowana rekomendacja dla fanów: Edge Of Sanity, Bloodbath, Grave, Entombed, (old) Paradise Lost, Morbid Angel, Cannibal Corpse, At the Gates, Vader, Gorefest, (old) Anathema, (old) My Dying Bride, Death, Yattering, Demise, Napalm Death...
Oto jak temat komentuje Tomasz Wołonciej (gitara):
"Death metal to muzyka, która była bezpośrednim powodem dla którego ja i wielu, wielu moich znajomych zaczęło czynnie grać w zespołach. Trzeba oddać hołd tym czasom – ludziom, zespołom i temu klimatowi ...setkom koncertów, magazynom, zinom, flyersom, zapachowi tamtych okładek i podziemnych sklepów płytowych...
To była muza pewnego pokolenia. Zarówno wtedy, gdy to nagrywaliśmy jak i teraz wydając to ponownie – chodzi o kult tego grania. Mrok, ciężar, hałas, ciemność i gorycz – to jest metal płynący w żyłach!"
A o Angerpath to ja chyba nigdy nie słyszałem, choć powinienem – ich jedyny album ukazał się piętnaście lat temu, gdy byłem więc już metaluchem pełną gębą. No ale od czego są wznowienia!
Tym razem wznowienie przyszło ze znaczkiem Deformeathing Productions. Piszę „tym razem” bo ostatnio coraz więcej labeli bierze się za odkurzanie starych kapeli. Czasem potrzebnie, czasem niepotrzebnie. Jak jest w przypadku „Forgotten World”? Jest nieźle. Ja słucham tego krążka trochę jednak jako nowości. Więc – dostajemy tu trzydzieści kilka minut technicznego death metalu, z odpowiednią dawką growlu i melodii i odpowiednią dawką brutalności. Całość nie jest jednak typowym deciorem w stylu „patrzcie jak zajebiste umiejętności mamy”, choć tych ewidentnie kapeli nie brakowało – posłuchajcie sobie kawałka tytułowego i będziecie mieli jasność. Nie ma tutaj ponadto zapierdalania w nie wiadomo jakich zaawansowanych prędkościach – większość kompozycji to średnie tempa, za to z groovem i rytmiką. Brzmi to bardzo po amerykańsku jak na moje ucho i pomimo, że wolę trochę bardziej oldschoolowe granie – Angerpath i ich debiut całkiem się broni. Oczywiście są tu i przyspieszenia, jak w „Hopes”, ale nie liczcie na kosmiczne prędkości. Nie znam oryginału „Forgotten World”, ale do brzmienia wersji która ukazała się w wytwórni Wojtka naprawdę nie mogę się przypierdolić.
Dla maniaków death metalu moim zdaniem to całkiem ciekawa pozycja ten Angerpath. Nie zostanę nagle tech – death metalowym konwertytą, ale od czasu do czasu chętnie zapuszczę taki krążek.
Oracle
Chciałbym w tym miejscu napisać, że stu procentowa świeżyzna ale było by to prawdą tylko połowiczną. Jest to nowość i owszem, ale w katalogu wydawniczym Wojtka, natomiast sam materiał ma bagatela, piętnaście wiosen. Znaczy się co?! Ano to i nic innego jak właśnie to, iż „Forgotten World” pierwotnie został wydany w 2007 roku przez Epitomite Productions, taki label zza wielkiej kałuży, a że miało to ciulową dystrybucję na teren Rzeczpospolitej nie pamiętam już której w tamtym czasie, i nie wiem jak Wam, mi ANGERPATH minął się zupełnie z odsłuchami, znaczy się nigdy nie zagościł w moim odtwarzaczu.
Z 2007 czy 2022 roku jest to dla mnie taka sama nowość i nie potrafię się nawet w minimalny sposób odnieść w kwestii porównawczej do obu wersji wydawniczych tego materiału. Na pewno, jak podaje notka prasowa promująca ten stuff zostało zmienione brzmienie garów, całość dostała nowy mix i z tego co się orientuję nową szatę graficzną. Natomiast gdy już tak pominę powyższe i zatopię się w samej muzie, to….kurna przyznam, że jest na czym małżowiny zawiesić.
ANGERPATH to przede wszystkim death metal. I już jest dobrze, bo ja już tak mam z tym gatunkiem, że nawet tombak potrafi mi się czasem złotem świecić. Taki mój dźwiękowy fetysz. Jednak żeby nie było „Forgotten World” broni się samo bez potrzeby koloryzowania tematu. Przede wszystkim, czuć tu ducha starych czasów. Nie żeby zaraz oldschool, lecz hałas, ciemność, mrok i ciężar jakimi epatuje ten krążek, nawet po tylu latach unoszą go na fali nie ciągnąc w muł bylejakości. Muzycznie i brzmieniowo mamy tu do czynienia z takim miksem stylu amerykańskiego z europejskim. Ten pierwszy według mnie wiedzie prym w brutalniejszych fragmentach, ten drugi adekwatnie odwrotnie, w melodyce i groov’ie którym wali z kopyta. ANGERPATH grał technicznie. Bez onanizmów, lecz akcentów podkreślających umiejętności warsztatowe tej ekipy tu nie brakuje. Z pewnością nie puścicie pawia z przejedzenia, ale też poczujecie głód na więcej. Mówiąc krótko, „Forgotten World” cee aranżacyjna równowaga stojąca na wysoki poziomie, dosmakowanie i „kulinarne” rewolucje jednocześnie. Bez ścigania się na prędkościach, bardziej przebiegi w średnich tempach, ale z zębem i jebnięciem.
Ponad trzydzieści minut dobrego łomotu, który niestety nie będzie miał kontynuacji. Szkoda, bo po tylu latach ten band, ten album bronią się znakomicie. A tak, dla jednych zostaje NEWBREED który tworzą członkowie tamtej ekipy oraz HOSTIA w której ryło zdziera Pachu. Ja prywatnie oczywiście bardziej wybieram HOSTIĘ, ale to już temat na inny czas.
Tymczasem z uporem maniaka delektuje się jedynym pełniakiem ANGERPATH. Mu nie mus, trzeba nie trzeba, uważam że warto zakręcić się za tym materiałem. U mnie się to kręci i nie chodzi już o fetysz. To jest po prostu dobre!
Skowron
1. Forbidden Voice For All 6:04
2. Human Is Left With Nothing 4:18
3. Closed In A Small Thought 5:55
4. The Darkest Moment 3:34
5. Hopes 6:47
6. Forgotten World 5:26
7. Every Little Word 5:40
https://www.youtube.com/watch?v=6L1pMD7NE1c
'Głupi ludzie wierzą w głupie bzdury,
Mądrzy ludzie wierzą w mądre bzdury'
CHURCH IS GIVING MORE LIGHT ONLY WHEN IT'S BURNING.
SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!
|