|
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Jeżeli w tym co robimy nic nie zostało z góry założone, jeżeli poddajemy się wewnętrznej logice procesu, w którym uczestniczymy – możemy nazwać nasze działanie „eksperymentalnym”. Następujące po sobie zdarzenia są zależne od tak wielu zmiennych i tak różnorodnych, nieuświadomionych procesów, że nie sposób ich ocenić w kategoriach sukcesu lub porażki. Efekt jest zawsze zaskakujący. Żyjemy w świecie, w którym wszystko zostało OPISane, zaplanowane, wyznaczone. Przewodniki, filmy instruktażowe, mapy. Opinie internautów. Sformatowane są filmy, muzyka, książki. Działamy według schematu lub schematycznie się buntujemy. Automatycznie tworzymy i konsumujemy kalki. Porzucenie przyzwyczajeń, odcięcie filtra naszego umysłu ma szansę się wydarzyć w procesie intuicyjnego tworzenia muzyki.
W muzyce improwizowanej podstawową kwestią jest wybór partnerów. I nie chodzi tylko o poziom wykonawstwa, ale przede wszystkim o otwartość umysłu. I odwagę. Wojtek Traczyk i Hubert Zemler posiadają te atrybuty. W połączeniu z ogromną erudycją muzyczną daje to nieograniczone spektrum możliwości. Początkowo miał to być kwartet, jednak koronawirus uniemożliwił w ostatniej chwili zgranie terminów. W tej sytuacji czwartym podmiotem generującym dźwięki stał się mały syntezator modularny firmy Tangible Waves - AE Modular. Instrument do pewnego stopnia nieprzewidywalny, doskonale przez to wpisujący się w logikę przedsięwzięcia.
Łukasz Korybalski
Oficyna For Tune już lata temu przyzwyczaiła nas, że wydaje płyty niezwyczajne i że zawsze powinniśmy być gotowi na duże zaskoczenie. Co potwierdziło się i tym razem w przypadku płyty Don’t Try tria Korybalski, Traczyk, Zemler – zadziwiającej zarówno swoją oryginalnością, jak i ciężarem gatunkowym.
Płyta jest całkowitą improwizacją, nagraną w ciągu jednodniowej sesji 4 listopada 2020 roku. Wprawdzie pierwotnie miała być nagrana w kwartecie, jednak pandemia pokrzyżowała te plany, ostatecznie materiał został nagrany w triu. Wydaje się, że Łukasz Korybalski jest tu liderem, grającym na trąbce, flugelhornie oraz syntezatorze AE Modular firmy Tangible Waves. Jak czytamy w INFOrmacji prasowej o albumie Don’t Try, syntezator ten to „Instrument do pewnego stopnia nieprzewidywalny, doskonale przez to wpisujący się w logikę przedsięwzięcia”. Od wydania jedynej jak dotąd autorskiej płyty Łukasza Korybalskiego CMM (do filmu Całe mnóstwo miłości) upłynęło już pięć lat. Cały ten czas trębacz pozostawał bardzo czynny, można go usłyszeć w nagraniach występów oraz sesji w przeróżnych konstelacjach muzycznych, chociażby na płycie Orchid Macieja Gołyźniaka czy w formacji Chłopcy Kontra Basia. Wojtek Traczyk jest aktywnym basistą, od lat biorącym udział w licznych projektach, takich jak np. pamiętna To Tu Orchestra Wacława Zimpla, Purusha, Warsaw Improvisers Orchestra, Warszawskie Combo Taneczne, a ostatnio m.in. w Osiecka De Luxe Mai Kleszcz oraz Musiquette A: Terry Riley In C. Wszechstronny perkusista Hubert Zemler już od ponad 20 lat jest dobrze zadomowiony w polskiej muzyce spod znaku awangardy, zwłaszcza tej wymykającej się wszelkim klasyfikacjom. Jego dyskografia sięga niemal 70 płyt, wśród nich jest kilka, w których współtworzył sekcję rytmiczną z Wojtkiem Traczykiem (Osiecka de Luxe, Musiquette A: Terry Riley In C, Joy! Guru, To Tu Orchestra).
Doskonale słychać, że płyta Don’t Try została nagrana podczas jednego dnia. Odtwarzając ją, odnosimy wrażenie, że bierzemy udział w niezwykłym koncercie, a świadomość, że muzyka niejako „powstaje na naszych uszach”, daje poczucie przywileju uczestniczenia w wyjątkowym akcie twórczym. Ciekawe, że zarówno ja sam, jak i osoby, z którymi miałem już okazję dzielić się wrażeniami z odsłuchu tej płyty, po rozpoczęciu odtwarzania podejrzewaliśmy, że coś popsuło się w sprzęcie. Chciałbym jednak uspokoić słuchaczy, że jest to świadomy zamysł zespołu. Dźwięki syntezatora na otwierającym płytę Which Bowie Are You Talkin' About? mogą brzmieć jak zwarcia i trzaski, ale na tle tego chaosu spokojne, rytmiczne ostinato kontrabasu nadaje strukturę, do której dołącza najpierw perkusja, a następnie krótkie, rozmyte, miękkie wstawki na trąbce. A w kolejnych częściach muzyka coraz bardziej się jednoczy.
Z początku powolny, dobitny rytm w kolejnym Barszcz Part 1 staje się bardziej złożony i łamany. Już od następnego utworu Walcz stopniowo nabiera charakteru transowego. Sonorystyczna, przestrzenna gra Huberta Zemlera na bębnach i instrumentach perkusyjnych zaczyna w miarę trwania muzyki zlewać się z dźwiękami syntezatora, a samo urządzenie coraz trudniej odróżnić od brzmienia pozostałych muzyków. Dodatkowo dźwięk trąbki Łukasza Korybalskiego często przetworzony jest elektronicznie, a Wojtek Traczyk ze swoim solidnym rytmem i bogatym, soczystym dźwiękiem sprawiają, że wszystko to skutecznie zlewa się w intrygującą, gęstniejącą całość. Muzyka w miarę następowania kolejnych części, począwszy już od Eraserhead, staje się sukcesywnie mistyczna, rozmyta, dogłębna i przejmująca. W kompozycji (improwizacji?) Don't syntezatora właściwie nie słychać, ale za to można w pełni docenić, jak dobrym trębaczem jest Korybalski.
W ostatnich dwóch częściach albumu, począwszy od Barszcz Part 2, basista sięga po smyczek, syntezator wraca na plan nieomal jako czwarty instrumentalista zespołu, rytm zwalnia i czujemy, jak cała niezwykła sesja domyka się swoistą klamrą. Ostatni utwór No Escape From My Cage, znacznie dłuższy od pozostałych, dojmujący i eteryczny, kończy tę niezwykłą podróż, w którą zabrali nas twórcy albumu. Do tak ambitnego przedsięwzięcia potrzeba było wybitnych muzyków – i to się w pełni tutaj udało. Nie tylko ich niezwykły warsztat, ale też wyjątkowa wrażliwość i otwartość sprawiły, że ta sesja dała tak znakomity i wyjątkowy efekt.
Założenia tego albumu przypominają mi pomysły leżące u podstaw dwóch należących do najbardziej znaczących płyt w dorobku Tomasza Stańki: TWET (według mnie to najlepsza jego płyta) oraz Frenic, Switzerland. Pierwsza z nich, jak mówił Tomasz Stańko w swojej autobiografii, była całkowitą improwizacją, bez zapisu nutowego czy wcześniejszych prób. Na drugiej niespotykaną dotąd rolę odegrały syntezatory Tadeusza Sudnika. To samo charakteryzuje też płytę tria Korybalski, Traczyk, Zelmer. Z jednej strony zupełna improwizacja – muzycy inspirują się i odnajdują zupełnie na nowo podczas grania. Z drugiej – znaczące i twórcze wykorzystanie syntezatora. Nie wiem, na ile te płyty Tomasza Stańki stały się dla Łukasza Korybalskiego inspiracją. Szczęśliwie płyta Don’t Try, sama będąc tak niezwyklłą i oryginalną, staje się ich kontynuacją, a więc przedłużeniem naszej najlepszej tradycji jazzowej. Otrzymaliśmy propozycję najwyższej próby, która oszałamia, zachwyca, zapraszając do wielokrotnych powrotów i kolejnego odkrywania coraz to nowych i głębszych treści zawartych w tym niezwykłym nagraniu.
JazzPress
Platon, w swoim idealnym Państwie, widział miejsce dla edukacji muzycznej ponieważ był zdania, że poprzez doświadczenie estetyczne o charakterze abstrakcyjnym pomaga ona przygotować umysły do zrozumienia opartej na logice natury Wszechświata. Innymi słowy muzyka i idee są ze sobą nierozerwalnie związane. Można nawet postawić tezę, że muzyka oparta wyłącznie na emocjach ma charakter czysto rozrywkowy, jest przemijająca, ulega korozji czasu. Podczas gdy muzyka przemawiająca do umysłu jest zbudowana na trwalszym fundamecie i może się okazać ponadczasowa, bo odpowiada na odwieczne - "duchowe" - potrzeby słuchacza.
Umysł to jednak nie to samo co intelekt. Warto tę prawdę dogłębnie zrozumieć w życiu w ogóle, ale także w muzyce, a szczególnie nowoczesnej, w jej improwizowanej formie. Jeśli ktoś chciałby się o tym przekonać świetną do tego okazję stanowić będzie odsłuch najnowszego krążka trio Korybalski, Traczyk, Zemler. Trio to wydało właśnie w renomowanej polskiej wytwórni For Tune album noszący wiele mówiący tytuł "Don't Try". Czyli nie próbuj.
Nie próbuj? Czego nie próbuj? Kto niech nie próbuje? Dlaczego nie? Antycypując szereg tych pytań Łukasz Korybalski - utalentowany trębacz - umieścił parę słów, które znaleźć możemy na wewnętrznej stronie albumu:
"(...) Na początku - pojedynczy dźwięk. Wytycza kierunek. Bez słów. Bez znaków. (...) wielość zmiennych nie pozwala przewidzieć co się wydarzy. Zatem lepiej nie próbuj". No właśnie. Jak rozumiecie Państwo czytający te słowa te parę zdań? Nie próbuj nie oznacza oczywiście zachęty do wyłączenia muzyki, lecz coś innego. Oczywiście chodzi o umysł. O pewien jego stan. Taki stan, w którym zostawiamy za sobą wszelkie teoretyczne rozważania, zmartwienia czy się uda, całą chęć kontroli, obawę przed porażką, czy będą słuchać, czy wydadzą, czy się sprzeda, czy Ruski nie walnie wcześniej atomówką, czy żona odejdzie, jakie wyniki przyjdą ze szpitala, czy będę miał za co żyć na emeryturze i milion, miliard, bilion innych powodów, by tylko próbować i ten jeden jedyny aby nie. Jaki?
Na pewno rozumiecie dlaczego zamiast to napisać zachęcę Was raczej po sięgnięcie po muzykę. Trąbka Łukasza, kontrabas Wojciecha i perkusja Huberta - wierzcie mi - na pewno Was nie zawiodą. Chociaż nie wiem czy uda się Wam usłyszeć najważniejszy instrument jaki wziął udział w nagraniu tej muzyki. To, zależy wyłącznie słuchaczu już od nas. Szczerze Wam tego życzę i mam nadzieję, że choć odrobinę pomogłem tym tekstem, a przynajmniej udało mi się nie zaszkodzić. Przynajmniej tyle mogę powiedzieć, że bardzo się starałem...
Maciej Nowotny
1. Which Bowie Are You Talkin' About? 05:52
2. Barszcz Part 1 06:00
3. Walcz 06:58
4. Eraserhead 06:12
5. Don't 07:16
6. Barszcz Part 2 06:37
7. No Escape From My Cage 15:28
The music has emerged from collective improvisation.
Łukasz Korybalski - trumpet, flugelhorn, AE modular synthesizer
Wojciech Traczyk - double bass
Hubert Zemler - drums, percussion
https://www.youtube.com/watch?v=ejCjV4E-TO0
'Głupi ludzie wierzą w głupie bzdury,
Mądrzy ludzie wierzą w mądre bzdury'
CHURCH IS GIVING MORE LIGHT ONLY WHEN IT'S BURNING.
SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!
|